środa, 21 marca 2012

Jeśli możesz wesprzeć moje projekty, to proszę o wpłaty na konto:
 41 1240 2500 1111 0010 3361 8257

sobota, 10 marca 2012


Umiłowani czciciele męki naszego Pana Jezusa Chrystusa,

Pragnę opowiedzieć dzisiaj o Miłości.

Pod ciężarem krzyża Miłość upada. Leży Jezus skrwawiony, obolały, w pyle drogi i spiekocie słońca. Zamęczony, cierpiący, zamroczony. Nad nim tłum szyderców. Mają oni uciechę z lezącego na ziemi Syna Bożego. Śmieją się z leżącej na ziemi Miłości. Wykrzywione twarze, pełne nienawiści. Teraz w końcu mogą dać upust swojemu złemu sercu. To ich godzina. Wylewają z siebie pogardę, agresję, nienawiść, może czują się dzięki temu lepiej, wyrzucając z siebie zło. słychać śmiech, wyzwiska, pokrzykiwania. Może w ich oczach odbija się triumf, a może robią to zupełnie bezmyślnie dając się manipulować niesieni przez tłum. Być może to zwykła ludzka głupota. A ból i cierpienie które rodzą się w duszach współczujących? Są one tak ciche, zamroczone rozpaczą że są  znane tylko samemu Bogu.

 Co wtedy czułeś Panie Jezu? Smutek, żal, cierpienie, gorycz?  A może miłość i pokój, które przyniosłeś od Ojca aby je ofiarować ludziom? Ty który przyniosłeś ludziom Dobrą Nowinę. Ty który otworzyłeś ludziom bramy do Królestwa Bożego.

Leżysz teraz skrwawiony, pobity, wzgardzony.


Ty który dajesz miłość w zamian otrzymujesz pogardę. Podczas tego nabożeństwa pomyślmy: czy Umiłowany Syn Boży jest taki słaby, bezsilny, że twoje i moje grzechy, że ludzka złość, nienawiść, ludzka głupota mogą obalić Go na ziemię ? Skoro Bóg jest potężny, Wszechmogący, skoro jest Stwórcą i Panem całego wszechświata. Jak to jest?

Jak to jest że Syn Boży, Syn Pana i Stwórcy Wszechświata upada pod ciosami rozwścieczonych żołnierzy? Czy potęga zła i nienawiści jest taka mocna, że powala Go na ziemię ? A przecież ty w ten sposób płacisz okup za nas. za wszystkich ludzi. Twoje cierpienie to cena, to szala dla naszych grzechów.

Tak Miłość jest cierpliwa !

Potęga zła jest rzeczywiście bardzo mocna. I wszyscy tego doświadczamy. Tajemnica nieprawości, przyczyna naszych cierpień, śmierci, która ujawnia się w ludzkich sercach, słowach, uczynkach, w ludzkim bólu i samotności, w którą wszyscy jesteśmy w jakiś tajemniczy sposób uwikłani ma ogromną moc. Potrafiła nawet posłużyć się dla swoich celów arcykapłanami i królem narodu żydowskiego. Potrafiła wykorzystać do swoich celów zwierzchnika najpotężniejszego mocarstwa świata - Imperium Rzymskiego. Dlatego potrzeba ogromnego wysiłku, wręcz walki  z samym sobą, zaparcia się samego siebie,  czasem wysiłku ponad siły, dźwigania krzyża jak Jezus aby ją pokonać. Czy my jesteśmy gotowi do takiej walki? Do tego aby pójść na całość za Jezusem?

Bóg w osobie Jezusa stał się słaby i bezsilny, dlatego że kocha i szanuje człowieka, tak bardzo, bardzo go, kocha że sam stał się człowiekiem. Przyjął na siebie całą ludzką wielkość i godność dziecka Bożego i całą ludzką słabość stworzenia. On – Bóg szanując każdy czyn człowieka, każdy jego wybór, przyjmuje każde jego zachowanie i decyzję, cierpliwie je znosi, bierze na siebie. Dlatego ludzkie ręce doprowadziły Go na krzyż. Bóg stworzył człowieka wolnym i do wolności, szanuje to.

Od nas wiec zależy po czyjej stronie się opowiemy czy po stronie cierpiącej Miłości ? Czy po przeciwnej stronie.

Za ludzką  obojętnością, grzechem, złem stoi ktoś zupełnie inny. Ktoś kto z satysfakcją patrzy na cierpienie i śmierć, na upadek człowieka. Ktoś kto cieszył się z upadku Syna Bożego. To jest najniebezpieczniejszy nasz wróg. Niebezpieczny bo ukryty, mistrz oszustwa, mistyfikacji. Bóg stanął do konfrontacji z nim i zwyciężył go przez krzyż. A czy my drodzy bracia, drogie siostry jesteśmy gotowy, do takiej konfrontacji. Do takiej walki? Czy jesteś jej świadomi? że ona ciągle się toczy i chcąc nie chcąc bierzemy w niej udział. To walka z najniebezpieczniejszym naszym wrogiem, którego być może nigdy nie widziałeś, a który już nie raz dał ci się mocno we znaki. Czy ty jesteś gotowy do konfrontacji z nim z jego światem ? Czy potrafisz tę walkę wygrać? Pan Jezus ją podjął i zwyciężył właśnie przez krzyż.

Ty też możesz pokonać tego groźnego przeciwnika, który ciągle chce pozostać w ukryciu. Możesz go pokonać mocą którą daje Jezus Chrystus i w Jego imię i mocą Miłości. To jest prawdziwe zwycięstwo, ostateczne.


Kościół jest naszym domem, który Bóg założył dla nas i darował go nam, abyśmy mogli zamieszkać razem, a my często obalamy Go na ziemię. Obalamy Go w naszych braciach i siostrach. w ich sercach, sumieniach. Obalamy Go przez nasze grzechy. Bo każdy z nas drodzy bracia, drogie siostry jest stworzony na jego podobieństwo.
Czy widzimy je w drugim człowieku? A  może właśnie on nosi Boga w swoim sercu?

Boże Ty na to wszystko patrzysz, Ty to wszystko znosisz, nasze nieprawości, błędy, grzechy. Ty cierpliwie czekasz i zawsze jesteś gotowy aby przyjąć nas przyjąć na siebie nasze czyny, przebaczyć. Aby wyrównać nasze rachunki.  Bo Miłość wszystko znosi, nie pamięta złego !

A my, a ty drogi bracie, droga siostro? Czy potrafisz przebaczyć wrogowi? Czy Ty tak jak On potrafisz przebaczyć drugiemu człowiekowi? Temu najbliższemu: ojcu, matce, bratu, siostrze dzieciom, sąsiadom. Ale również tym innym, obcym. Chociaż w domu nikt nie jest obcy. Czy potrafisz kochać?

W Kościele wszyscy tworzymy jedną rodzinę. Bożą rodzinę.  Czy potrafisz pomóc wstać temu innemu człowiekowi który upadł. Pomagając mu pomagasz samemu Bogu.

Popatrz oczami wyobraźni. Syn Boży się podnosi, sam wstaje ociężale obolały. Podnosi krzyż wśród gwizdów, śmiechów wyzwisk, szyderstw plucia i popychania. Bierze spokojnie swój krzyż, przytula się do niego. Idzie dalej na miejsce swej kaźni, spokojny, napełniony miłością, pokojem.

Pan Jezus, który upadał pod krzyżem, ten którego ludzie opluwali, bili wyszydzali, pokonał najniebezpieczniejszego wroga. Pokonał go w śmiertelnej walce. Pokonał śmierć. Dzięki Swojej uległości i pokorze. Bo Miłość jest pokorna ! A czy nie jest tak do dzisiaj że On – Zwycięzca śmierci, Dawca życia wiecznego do dnia dzisiejszego jest odrzucany przez ludzi?

Tylko część osób towarzyszyło Chrystusowi na Jego drodze krzyżowej, opłakując Go. smucąc się nad Nim. Tylko garstka została przy nim do końca, wierna Jemu. Czy i dzisiaj nie jest podobnie? A ty pośród których ludzi jesteś w jakiej grupie?  Po czyjej stronie? Pamiętaj! wyśmiewając swojego brata, oczerniając szydzisz z samego Boga, który jest jego Stwórcą. Będąc obojętny na twego brata, siostrę, jesteś obojętny na Boga. A jeśli jesteś po stronie Boga to potwierdza to swoimi czynami, swoim życiem. Bożym życiem a wiec życiem napełnionym Miłością.

„W domu Ojca mego jest mieszkań wiele” – takie słowa wypowiedział Pan Jezus do swoich uczniów. Tu na ziemi Kościół jest takim domem Boga zbudowanym dla Niego i dla człowieka. Domem, który sięga aż do Nieba i rzeczywiście jest wiele miejsc, wiele pustych miejsc a nieraz opuszczonych. Czekają na ciebie człowieku, na twoje dzieci na twoje serce. Czy przyjdziesz do domu Boga?  Czy wrócisz do Jego domu?  Czy w nim zamieszkasz? Czy przyjmiesz reguły  jaki Bóg ustanowił w swoim domu? A są to reguły miłości.

Wiedz że On czeka na ciebie, potrafi przebaczać twoje grzechy i niewierności. On ciebie kocha. To z miłości do ciebie dał się tak pobić, poniżyć, zabić.  Uwierz w to !

W Kościele Pan Jezus czeka na ciebie właśnie na ciebie. Czeka na twoją wdzięczność, na twoją miłość. Na owoce twego dobrego bożego życia. On ofiarował się Ojcu dla twojego zbawienia. Czy ty jesteś gotowy aby ofiarować się Jemu dla zbawienia innych ludzi ? Tak po prostu z miłości. W przypadku Pana Jezusa taka ofiara okazała się opłacalna. Dlatego Bóg w nagrodę  darował mu tłumy i posiadł możnych jako zdobycz. Z to że siebie na śmierć ofiarował. (Por Iz 53, 12). A twoje cierpienie jaki ma sens jaki ma cel czy ofiarowujesz je Panu Jezusowi dla zbawienia innych ludzi?  Choćby dla twoich najbliższych, albo dla tych nieznanych, lub za dusze czyśćcowe. Cierpienie w oczach Boga okazuje się, że ma ogromną wartość. A my nierozumni nie potrafimy tej prawdy, przyjąć i dobrze wykorzystać. Bronimy się przed cierpieniem, uciekamy od krzyża. A ono może tak wiele wyjednać u Boga, szczególnie to znoszone niewinnie, z miłością i w duchu przebaczenia do tych którzy je zadają. Pamiętaj o tym! Ofiaruj już dziś swoje życie Panu Jezusowi. A w zamian przyjmij Miłość, którą On chce tobie ofiarować.

Amen.

środa, 31 sierpnia 2011

Kazanie na XV Niedzielę Zwykłą rok A

Czytanie z Księgi proroka Izajasza (Iz 55,10–11)
Skuteczność słowa Bożego

To mówi Pan:„Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich: nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa”.
Czytanie z Pierwszego Listu świętego Pawła Apostoła do Rzymian (Rz 8,18–23)
Oczekujemy chwały
Bracia:Sądzę, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał, w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych.Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując przybrania za synów, odkupienia naszego ciała.
Słowa Ewangelii według świętego Mateusza (Mt 13,1-23)
Przypowieść o siewcy
Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami:„Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, niektóre ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny.Kto ma uszy, niechaj słucha”.

Drodzy bracia i siostry.

Nauka jaką przekazuje nam dzisiaj Kościół dotyczy skutecznego słuchania Słowa Bożego.
Pan Jezus w Ewangelii porównuje Słowo Boże do ziarna. Jak doskonale wiemy z obserwacji życia, z malutkiego ziarenka o ile zostaną zapewnione odpowiednie warunki i dzięki troskliwej opiece i pracy ogrodnika może wyrosnąć piękne dorodne drzewo przynoszące zdrowe, smaczne owoce którymi następnie możemy się rozkoszować.
Podobnie może być i z naszym życiem – naucza o tym Pan Jezus. Każdy chyba chce aby jego życie było szczęśliwe, dobre, udane, przynoszące Bogu i innym ludziom pożytek, radość, dobro. Aby jego życie było spełnione.
Sekret takiego życia tkwi właśnie w przynoszącym owoce wsłuchaniu się w Słowo Boże i w stworzeniu dobrych warunków aby to Słowo mogło się rozwijać we wnetrzu człowieka.
Wiemy dobrze jak bardzo usłyszane słowa na nas wpływają. Dzieje się to w sposób bardziej lub mniej świadomy. Słuchane przez nas słowa mają kolosalne znaczenie dla ludzkiego życia. Kształtują je. Słowa nieraz niosą nas.
Słowa życzliwe pełne ciepła i miłości przynoszą ludziom ukojenie, potrafią uspokoić serce, dają wzrost, poczucie bezpieczeństwa. Na przykład słowo o awansie, sukcesie zawodowym lub jakimś innym, wygranej w jakichś zawodach, pomyślności naszych bliskich, dobrych wynikach w nauce, spełnieniu się naszych oczekiwań. Takie słowa wręcz uskrzydlają nas, sprawiają że wzrastamy, rozkwitamy.
Przeciwnie jak bardzo mogą nas zranić słowa wypowiedziane w gniewie które obrażają, słowa pełne agresji, nienawiści, albo informujące o chorobie, nieszczęściu naszym albo kogoś bliskiego takie słowa mogą wręcz złamać nasze życie.
Właśnie, jak ważna jest odpowiedzialność za wypowiadane słowa.
Pan Jezus jest tym który wypowiada słowa nadziei i miłości. Jego słowa przynoszą zbawienie. On swoim słowem potrafi uwolnić człowieka od tego co go zniewala, wyzwolić go z nieszczęścia, choroby, wyprowadzić ze śmierci, przywrócić radość życia. Jego słowo może otworzyć bramę do Raju, dać życie wieczne, odpuszczenie grzechów, przywrócić grzesznikowi niewinność. W Jego słowach Bóg naucza ludzi drogi życia doskonałego, miłego Bogu i ludziom. On sam jest Drogą która prowadzi do pełni życia, do zjednoczenia z Bogiem. On sam jest Słowem Boga, które stało się ciałem. Słuchając Słów Bożych możemy dojść do tych niewypowiedzianych dóbr które przygotował Bóg dla ludzi wierzących.
Własne takie słowa przekazuje nam Kościół.
Do nas należy słuchać Słowa Bożego, przyjąć je, zrozumiec, Zabiegać o to, by stworzyć jak najlepsze warunki żeby Słowo Boże mogło w nas się rozwijać. Byśmy wydawali plon stokrotny, jak mówi Ewangelia. Abyśmy przynosili swoim życiem dobre, zdrowe owoce pożyteczne dla Boga i ludzi.
Tak czyńmy drodzy bracia i siostry. Słuchajmy mądrze Słowa Bożego, ze zrozumieniem, zatrzymujmy się nad nim, bo Słowo Boże ma niezwykłą moc. Przez wytrwałość i troskę starajmy się aby ono w nas wzrastało, rozwijało się i owocowało. Wtedy będziemy ludźmi prawdziwie spełnionymi i szczęśliwymi.
Amen.

wtorek, 30 sierpnia 2011

Maryja Matka Nadziei

Umiłowani bracia
Maryja Matka Nadziei – tym imieniem nazwał Matkę Boża nasz rodak, błogosławiony Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej Ecclesia in Europa. Ukazał w niej Chrystusa jako źródło nadziei. W dokumencie tym zawierzył opiece Maryi Kościół w Europie, nasz kontynent z wszystkimi jego sprawami, młodzież, sprawujących władzę. Prosił tam Maryję aby nadal była matką dla całego ludu chrześcijańskiego. Prosił aby była z nami aby uczyła nas dawać świadectwo Jezusowi, abyśmy byli zaczynem jedności na kontynencie, budowali świat bardziej sprawiedliwy, wprowadzali pokój, okazywali sobie wzajemnie miłość i dobroć.
W innym miejscu na spotkaniu z młodzieżą w Rzymie 31 marca 1985 roku. JPII wołał: „Wy jesteście przyszłością świata! Wy jesteście nadzieją Kościoła! Wy jesteście moja nadzieją!”
Papież był tym który szczególnie kochał młodzież widział w niej przyszłość Kościoła i świata.
Co miał na myśli mówiąc o nadziei?
Czym jest nadzieja?
Wiemy że obok wiary i miłości jest cnotą boską. Pismo Święte mówi:
Abraham wbrew nadziei uwierzył Nadziei.
Św. Jan Chryzostom powiedział o nadziei że: „Nadzieja to mocny łańcuch przytwierdzony do nieba, który utrzymuje nasze dusze w wyprostowanej postawie i prowadzi nas na niedościgłe wyżyny chwały, pod warunkiem, że potrafimy się go uchwycić. Wyciąga on nas wówczas ze wszystkich groźnych burz ziemskiego życia”.
Francuski kapłan SB, ks. Jan Berthier założyciel zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny człowiek który idąc za myślą papieża Leona XIII pragnął odnowienia wszystkich rodzin chrześcijańskich w duchu Świętej Rodziny z Nazaretu poprzez kult zarówno publiczny jak i prywatny oraz poprzez naśladowanie cnót Świętej Rodziny mówił że: „Nadzieja jest filarem podtrzymującym budowlę zbawienia, której fundamentem jest wiara”. Uczył że „Duch Święty mówi że dzięki nadziei dostępujemy zbawienia”.
Ks. Jan ukazywał Świętą Rodzinę jako wzór i przykład doskonałego człowieczeństwa dla wszystkich: dla rodzin, zakonników, misjonarzy. We wszystkim stawiał Świętą Rodzinę jako przykład do naśladowania poprzez ich cnoty.
Ukazywał ich cnoty: wiarę, nadzieję, miłość, wzajemne zjednoczenie, wzajemną miłość. posłuszeństwo Bogu, wypełniane Jego woli i przestrzeganie Jego praw, cierpliwość, czystość, ubóstwo, skromność, wzajemne posłuszeństwo, umiłowanie pracy, pokorę, wytrwałość, miłość bliźniego, dobroć. We wszystkich tych cnotach ukazywał Św. Rodzinę jako wzór doskonałości.
Ks. Jan Berthier ukazywał Świętą Rodzinę właśnie jako wzór cnoty nadziei, mówił że „Nadzieja odnosi się tylko do tego, czego się oczekuje, a oczekuje się tylko tego, czego się nie posiada. Dlatego w niebie nie ma już nadziei, ponieważ tam posiada się to wszystko, czego oczekiwało się na ziemi. Ten, kto cieszy się już najwyższym dobrem, więcej się go nie spodziewa” - pisał ks. Jan.
Odnośnie Pana Jezusa mówił iż: „od chwili poczęcia oglądał istotę Bożą na pewno doskonalej niż aniołowie w niebie. Oczekiwał jednak z pewnością chwały dla swego ciała, oraz wsławienia swego imienia na całej ziemi.
Żadne poniżenie ani cierpienie Jego Męki nie zachwiały Jego nadziei. Mówił do swojego Ojca: Nie pozwolisz, aby moje ciało, uległo zepsuciu. Ojcze Uwielbiłem Ciebie na ziemi, uwielbij więc także swego Syna”. Wiedział z całą pewnością, że Jego prośba zostanie wysłuchana. „Wiedziałem, że zawsze Mnie wysłuchujesz”. Mówił Jezus do swego Ojca”. Jego nadzieja nie została zawiedziona.
Maryja i Józef nie cieszyli się tu na ziemi, tak jak ich Syn możliwością oglądania Boga. Mieli jednak to szczęście przebywania z Jezusem i oglądania go w Jego ludzkiej naturze. To mogło rozbudzać ich pragnienia kontemplowania Jego Bóstwa.
Jezus obiecał niebo ludziom wierzącym w Niego, a więc również swoim rodzicom. Obietnice Jezusa potwierdzają obietnice dane pierwszym rodzicom następnie prorokom ludu Bożego oraz Kościołowi.
W stosunku do swoich rodziców swego słowa dotrzymał gdyż oni cieszą się już razem z nim najwyższą chwałą. Dotrzyma również słowa względem każdego z nas gdyż jest Prawdą i jest Wszechmogący.
Warto jest studiować Świętą Rodzinę do czego zachęcał ks. Jan. Warto jest uprawiać teologię Świętej Rodziny, józefologię zwłaszcza w tym czasie kiedy rodzina doświadcza wielu zagrożeń. Kiedy mówi się o kryzysie ojcostwa, o braku autorytetów.
Korneliusz de Lapierre powiedział o Świętej Rodzinie że „Była to na ziemi rodzina najświętsza, można rzec niebiańska”.
Z kolei Gerson mówił : „Jakże droga jest Trójcy Przenajświętszej, Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu, ta ziemska trójca: Jezus, Maryja i Józef. Nie było na ziemi nic droższego, nic lepszego, nic wspanialszego. Niebo zazdrościło ziemi tych mieszkańców, których miejsce było raczej w niebie niż na ziemi”.
Również ii naszą nadzieją jest życie z Bogiem w niebie. To jest nasz cel i nasza nadzieja. Gdybyśmy my chrześcijanie pokładali nadzieję tylko do spraw tego świata bylibyśmy ludźmi godnymi politowania. Jednak nasz nadzieja przebywa w niebie i tam jest źródło i cel naszej nadziei.
I właśnie na drodze do nieba do spełnienia się naszej nadziei wspomaga nam Maryja. Matka Boga i nasza matka, Matka dawcy nadziei i Matka naszej nadziei, którą jest Chrystus. Chrystus jest dla nas Droga, Prawdą i Życiem a naszym celem jest pojednanie z Ojcem i między sobą.
Niezliczoną ilość razy Matka Boża dawała i daje świadectwo swej troski o Kościół, o ludzi. Poprzez przeróżne znaki jak np.: szkaplerz, różaniec, Maryja nas wspomaga, wychowuje i uczy modlitwy, pobożności, zaufania Bogu, nawrócenia. Bardzo wiele nauki łask, przekazuje nam w swoich orędziach z Lourdes, Fatimy La Salette i innych miejsc Kościół tę naukę przyjmuje bada i zgłębia i przekazuje wiernym.
Zatem ożywieni miłością do Maryi, którą kościół ukazuje nam jako matkę nadziei oraz obraz Kościoła, który jest nieustannie karmiony nadzieją uznajmy zbawcze i miłosierne działanie Boga w naszym życiu.
Wpatrzeni więc w Jezusa i wsłuchani w Jego Ewangelię, powierzmy nasze sprawy Maryi aby mogła w nas wzrastać cnota nadziei na wzór cnót Świętej Rodziny z Nazaretu.
Amen.

środa, 21 lipca 2010

Drodzy bracia! (30 Ndz Zwykła Rok C.)

W dzisiejszych czytaniach liturgicznych, Kościół ukazuje nam, jakim jest Bóg.

Bóg jest sprawiedliwym sędzią, takim, który słucha modlitwy człowieka, znajdującego się w jakimkolwiek trudnym położeniu.
Dla człowieka, który z ufnością i sercem szczerym wypowiada swoją modlitwę przed Bogiem w duchu skruchy i prawdziwego poszukiwania Bożej woli, z wiarą, nic nie będzie niemożliwe i Bóg go wysłucha.
Jest na to wiele przykładów zarówno w Piśmie Świętym i w całej historii Kościoła. Ludzie, którzy przychodzili do Jezusa w jakimkolwiek nieszczęściu, byli przez Niego uwalniani, leczeni, odchodzili przemienieni, szczęśliwi, pełni prawdziwej radości.

Jednak ci, którzy się Bogu sprzeciwiają, są przez Boga często napominani albo nawet karceni. Ci wszyscy, którzy nie chcą pełnić Bożych nakazów popadają, prędzej czy później, w nieszczęścia, jeśli odwracają się od Boga to i Bóg odwraca się od nich.

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus ukazuje nam dwie postawy człowieka przed Bogiem. Dwoje ludzi, przychodzi do świątyni, stając przed Bogiem. Faryzeusz, nie szuka Bożej sprawiedliwości, on sam o sobie wydaje świadectwo przed Bogiem, przedstawia Bogu swoją sprawiedliwość, swoje własne argumenty. Chwali się przed Bogiem swoją sprawiedliwością, chce się ukazać z jak najlepszej strony. Co więcej, innych ukazuje jako gorszych od siebie, jest zadufany w sobie i jak mówi Jezus nie jest wysłuchany. Nie jest wysłuchany, bo nie szuka Bożej pomocy ani Bożej litości. On ufa swej sprawiedliwości. Taka postawa przed Bogiem nie jest właściwą i niczego nie uzyskuje.

Drugi natomiast człowiek w prawdzie o sobie upokarza się przed Bogiem, on czuje ciężar swojego grzechu i winy, nawet oczu nie jest w stanie podnieść do góry, bije się w piersi, boleje nad swoim uwikłaniem w grzech i wie, że tylko jeden Bóg może mu pomóc, więc szuka Jego pomocy, nie liczy na siebie i swoje siły. Bóg go wysłuchuje, odchodzi usprawiedliwiony, mówi Jezus. Zostaje wysłuchany, ponieważ szczerze szuka Boga i Bożej sprawiedliwości.

Pan Jezus kończy swoją przypowieść słowami: „ Każdy, bowiem kto się wywyższa zostanie poniżony a kto się poniży zostanie wywyższony”. W innym miejscu Pan Jezus mówi:, „Kto chce być największym między wami, niech będzie waszym sługą ”. I to jest logika Boga, logika miłości, poświęcenia się, ofiary. Takiej postawy uczy nas Jezus swoim życiem idzie na krzyż oddaje samego siebie swoje życie w ręce Boga i ludzi, aby pełnić do końca wolę Bożą i taka ofiara jest w oczach Boga i oczach ludzi bezcenna i jej moc trwa na wieki.

Ta ofiara pokonuje nawet Szatana, bo nie jest on zdolny pojąć języka miłości i poświęcenia siebie z miłości. On jest zadufany w sobie, pałający nienawiścią, zabójca jak go nazywa Pismo Święte. Nie pojmuje logiki krzyża i pierzcha przed nim pełen przekleństwa i wycia.

Uczmy się od Jezusa i wyzbywajmy się postawy zaufania do samego siebie i we własne siły lub, co gorsza postawy buntu przed Bogiem. Bóg jest miłością, która się nam daje. Jego zamysł, co do nas jest doskonały i przerasta nasze oczekiwania. Jego plan jest pełen pokoju, radości, dobra. Nie bójmy powierzyć się Bogu całkowicie. Chociaż Jego drogi nie są naszymi drogami, jego myśli nie są naszymi myślami. Szukajmy Boga, ponieważ On się daje znaleźć i nie pozostanie obojętny na szczere Jego szukanie.
Amen.

Kazanie chrzcielne

12 Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. 13 Wszyscyśmy, bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem. (Kor 12, 12 – 13)

Drodzy bracia i siostry

Święty Paweł w usłyszanym fragmencie Listu do Koryntian naucza nas o Duchu Świętym, który został nam dany. Jest to właśnie ten Duch, który pochodzi od Boga Ojca i Syna Jezusa Chrystusa i jest udzielony w sakramencie chrzty świętego. Jest on pieczęcią, którą Pan Bóg pieczętuję nas jako swoją własność, po to abyśmy należeli do Niego już na wieki i razem z Nim i przy Nim królowali i żyli w Jego królestwie, które to Królestwo ten Duch Święty pośród nas już teraz buduje. Udzielony ten Duch jest nam chrześcijanom, ludziom wierzącym, po to, aby doprowadził nas do całej prawdy. Do poznania Boga, do prawdy o Bogu, do prawdy o grzechu o świecie, do prawdy o nas samych. Ten Duch jest duchem, który nas uświęca abyśmy potrafili odrzucać zło i wybierać dobro. Abyśmy ufnie i pewnie postępowali za Bogiem i nie byli miotani różnymi falami tego świata. Ten Duch jest nam dany abyśmy umieli rozpoznać wolę Boga i pełnili te dobre uczynki, które On dla nas przygotował od wieków. Byśmy w perspektywie wieczności stali się świętymi na zawsze przy Bogu. Czyż to nie wspaniała perspektywa, jaka Pan Bóg przewidział dla nas ludzi, dla tych, którzy są Jemu wierni, wsłuchują się w Jego głos i chcą być Jego dziećmi i uczniami. On Bóg zna każdego z nas i zależy mu na każdym. Bóg nie chce zatracenia człowieka On pragnie dać każdemu człowiekowi pełnie szczęścia. Bóg wie jak słabi i krusi jesteśmy tak jak to malutkie dziecko, które wymaga troskliwej opieki i miłości, aby mogło żyć i szczęśliwie wzrastać. Bóg wie również, że bez Niego jesteśmy tylko pyłem i prochem, lecz wraz z Nim możemy dokonać wielkich czynów, czego każdemu z nas tutaj życzę.

Tradycja Kościoła wymienia dwanaście owoców działania Ducha Świętego są nimi: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wspaniałomyślność, łaskawość, wierność, skromność, wstrzemięźliwość i czystość.

Darami Ducha Świętego są z kolei: dar Mądrości, dar Rozumu, dar Rady, dar Męstwa, dar Umiejętności, dar Pobożności, dar Bojaźni Bożej. Niech te dary i owoce spływają na ciebie obficie. Smakuj w nich i wzrastaj ku wieczności.

Święty Paweł pisze, że jesteśmy jednym ciałem. To zadziwiające! Tworzymy jedno ciało z Jezusem Chrystusem, który jest głowa tego ciała a my jesteśmy członkami. Członkami nawzajem dla siebie. To znaczy, że jesteśmy sobie nawzajem potrzebni, abyśmy razem tworzyli kościół. Mamy sobie służyć we wzajemnej miłości. Miłość jest tą więzią doskonałą niezniszczalną, która jest od Boga, która jest tak cenna i która ma nas tak połączyć w Jedno jak o to modlił się Chrystus Pan do naszego wspólnego Ojca.

Chrzest święty włącza ciebie w to mistyczne ciało kościół i odsłania przed tobą te perspektywy i te tajemnice. Niech Duch Święty, Duch Boga Ojca i Jezusa Chrystusa prowadzi ciebie przez życie i daje ci już tu kosztować swoich darów i owoców i niech doprowadzi cię do pełnego z Nim zjednoczenia.

Niech ta prawda wypowiedziana dziś a ogłoszona dwa tysiące lat temu przez św. Pawła towarzyszy nam wszystkim. Nigdy nie zapominajmy jak wielki i wspaniały dar otrzymujemy od Boga w chrzcie świętym. Dar na wieki, który jest zadatkiem życia wiecznego w pełnym szczęścia zjednoczeniu z Bogiem.

My tu na ziemi już dziś tworzymy kościół święty, w którym ten Duch Święty jest zawsze obecny i pragnie w nas działać i przemieniać nasze życie.

Amen.